wtorek, 8 sierpnia 2017

Złap za lejce! Daj z siebie więcej!



„Edukacja nie jest przygotowaniem do życia- edukacja jest życiem”
- John Dewey

   Kiedy stoimy przed wyborem naszej ścieżki zawodowej, czyli właściwie życiowej, nie raz pod nos proponuje się nam rozwiązania… podane na tacy, sprawdzone z autopsji… czyli prawdopodobnie… TOTALNE GÓWNO, w które z łatwością możemy wejść, a już niekoniecznie tak samo sprawnie wyjść.

   Zastanówcie się przez chwilę:

   Prosicie swoich najbliższych o radę co do wyboru ścieżki zawodowej. Czy przypadkiem to, co słyszycie nie jest powiązane z ich historią rozwoju, lub niezrealizowanymi planami, które wydawały się być idealnymi?

   To normalne, że dajemy rady zupełnie subiektywne. Człowiek uwielbia to, co sprawdzone, bo daje ono poczucie bezpieczeństwa. Nie ma więc w tym teoretycznie niczego złego, że Twoje otoczenie podsuwa Ci sprawdzone pomysły.

   Musimy jednak pamiętać, że każdy jest indywidualną jednostką, posiadającą inne wartości, inne unikatowe predyspozycje. Warto wysilić się, aby je zidentyfikować i samodzielnie, odpowiedzialnie obrać plan na swoje życie.

   Nie mówię, że jestem w tym mistrzem!

   Wręcz przeciwnie!

   Cały czas szukam i dlatego dotarłem do książki, która może pomóc zarówno takiemu studentowi, jak ja, licealiście, albo osobie w pełni aktywnej zawodowo.



Tym razem Ci dwaj Panowie mówią o wartości samodoskonalenie w zakresie potrzebnych umiejętności by zdobywać wymarzone szczyty w karierze. Nie chciałbym zdradzać zbyt wiele treści tej książki, lecz chciałbym przekonać Was, że nie jest to kolejna typowo pusta coachingowa pozycja, dlatego podsuwam wam fragmenty, cytaty i myśli, które na mnie zrobiły największe wrażenie. Zaznaczyłem je w swoim egzemplarzu „Postaw na zmianę, my pokażemy ci jak jej dokonać”, a  teraz chciałbym się nimi z Wami podzielić:

 20% Twojej pracy, przynosi 80% jej efektów

„Cechą wyjątkowych ludzi, jest zdolność polegania
na samym sobie”


 Szukając swojej ścieżki zawodowej, zacznij od refleksji nad tym 
w co wierzysz i za czym się opowiadasz.

 Earl Nightingale powiedział kiedyś, że dochód determinują 3 czynniki:

1. praca, jaką wykonujesz.
2. to, jak dobrze ją wykonujesz. 
3. to jak trudno Cię zastąpić.
 
Planowanie przyszłości zacznij od końca. Ustal punkt w jakim chcesz się finalnie znaleźć i zdefiniuj kroki, jakie musisz ku temu podjąć.

 Najlepiej opłacani ludzie biznesu, to ci, którzy wyspecjalizowali się w jednej dziedzinie.

„Ci, którzy nie myślą o przyszłości, nie mogą jej mieć”
- Michael Kami

 Ludzie sukcesu kochają to, co robią. Każdego dnia z niecierpliwością czekają na to, aż będą mogli pracować i robią to bez opamiętania. Nie czują zmęczenia i upływającego czasu. Praca jest dla nich pasją.

„Największym błędem, jaki można zrobić jest myślenie o teraźniejszości, a nie o tym co może się wydarzyć za kilka miesięcy, czy lat.”

 „Powinieneś ubierać się tak, jak osoby na wyższym stanowisku w Twojej firmie.”
- 
Bardzo ważne jest w życiu czytanie. Rozwijanie tej umiejętności. Doktoranci muszą przeczytać średnio 30- 50 książek, aby zakończyć proces kształcenia, więc jeżeli będziesz w stanie przeczytać 50 książek rocznie, to co roku Twoja wiedza będzie wzrastać o wartość wiedzy doktoranta.

Kiedy unikasz tego, czego się boisz, lęki zaczynają dominować w twoim życiu 
i je kontrolować.


   Być może te myśli są dla niektórych z Was oczywiste. Na mnie zrobiły wrażenie, ale to oczywiście nie jest całe vademecum tej książki. Znajdziecie w niej ćwiczenia i metody usprawniające wasze działanie w codziennym życiu.

   Czekam na Wasze opinie i przemyślenia związane z tą książką.

   Jeżeli uznacie, że treść tego postu może zainspirować kogoś z Waszych znajomych, udostępnijcie go ;)

   Do następnego!






czwartek, 13 lipca 2017

Dlaczego warto zatrudniać niepełnosprawnych?

   Podobno zatrudnianie osób niepełnosprawnych jest opłacalne? Jeśli jednak zapytacie pierwszego lepszego pracodawcy, dlaczego, prawdopodobnie nie będzie on umiał dokładnie odpowiedzieć. I w tym momencie to Wy możecie mieć przewagę ubiegając się o zatrudnienie!


   Poniżej wymieniam kilka ciekawych informacji, o których sam dowiedziałem się w czasie szkolenia aktywizującego zawodowo, organizowanego przez PZN. Warto jednak odwiedzić strony internetowe, na których znajdziecie o wiele więcej informacji dotyczących profitów przysługujących osobom z orzeczeniem.

   Dofinansowanie do pensji pracownika

   Pracodawca rejestrując swoich pracowników z orzeczeniem o niepełnosprawności może pobierać dofinansowanie do ich pensji. Stawki są różne i co jakiś czas ulegają zmianie. Pieniądze płyną z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i kwoty zależą od stopnia niepełnosprawności. Aktualnie wygląda to tak:

znaczny stopień niepełnosprawności
bez schorzenia specjalnego - 1 800 zł
ze schorzeniem specjalnym - 2 400 zł
umiarkowany stopień niepełnosprawności
bez schorzenia specjalnego - 1 125 zł


ze schorzeniem specjalnym - 1 725 zł
lekki stopień niepełnosprawności
bez schorzenia specjalnego - 450 zł
ze schorzeniem specjalnym - 1 050 zł

   Zwiększona stawka o 600 zł przysługuje osobom z niepełnosprawnością z tytułu wzroku. Jest ona zaznaczona specjalnym numerem na orzeczeniu.
   
   Warunki
   
   Podstawowym warunkiem do uzyskania dofinansowania jest aby liczba pracowników w firmie nie przekraczała 25 osób. Jeśli liczba ta jest większa, to pracownicy z orzeczeniem muszą wynosić 6% z grupy zatrudnionych. Oczywiście nie jest to jedyny warunek, ale o pozostałych możecie dowiedzieć się sami pod tym adresem:   http://zielonalinia.gov.pl/Miesieczne-dofinansowanie-do-wynagrodzenia-pracownika-niepelnosprawnego-32232



   Wymiar godzin

   Pracownik niepełnosprawny zatrudniony na umowie o pracę nie może pracować dłużej, niż 7 godzin. Na większy wymiar czasowy musi wyrazić zgodę lekarz medycyny pracy.

   Więcej przerwy
Pracownikowi niepełnosprawnemu przysługuje dodatkowe 15 min przerwy.

   Więcej urlopu

   Pracownik ma prawo do dodatkowych 10 dni urlopu. Ten bonus nie może przejść na następny rok, więc trzeba pamiętać, aby w odpowiednim czasie z niego skorzystać.

   Jak sami widzicie możliwości jest sporo, a nie wspomniałem już o takich rzeczach jak możliwość dostosowania stanowiska pracy do potrzeb. Wchodzi w to min. sprzęt powiększający, bądź programy udźwiękawiające.

   Mam nadzieję, ze tym postem zachęciłem was do zgłębienia tematu. Nie bez powodu mówi się, że wiedza to potęgi klucz, a w tym przypadku to naprawdę się sprawdza ;)

   Do następnego!




poniedziałek, 3 lipca 2017

Bądź gotów na bycie krecikiem!



   W ostatnim tygodniu brałem udział w warsztatach aktywizujących zawodowo organizowanych przez PZN (Polski związek Niewidomych). Spotkałem parę inspirujących osób z problemami wzrokowymi. Niewidomych i słabowidzących z dysfunkcjami nabytymi w wyniku wypadków oraz wrodzonymi. Ludzie na zupełnie innych etapach rehabilitacji przystosowującej do życia w chorobie. Jedni po przepracowaniu 30 lat, jako kierownicy budowy, spełniający swoje powołanie w zawodzie nauczyciela i tacy, którzy dopiero wchodzą w karierę zawodową.

   To, co większość z tych ludzi łączy, to nagły JEB!

   Chwila, w której niepełnosprawność daje o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie.

   Jak sobie z tym poradzić? Jak żyć nie będąc ani niewidomym, ani pełnosprawnym? Jak się przygotować na ewentualną całkowitą utratę wzroku?


   Zanim wypowiem się na ten temat, muszę wspomnieć, ze pisząc to mam w głowie również sytuacje życiowe moich znajomych ze szkoły dla osób niedowidzących. Osoby cierpiące nie tylko na dysfunkcje wzroku, ale również na tle innych przewlekłych schorzeń. Widzę, jak uciążliwym jest dla nich zmotywowanie się do jakichkolwiek działań, dążących ku samorozwojowi, bo ustalmy!

   Kto z Was chciałby ślęczeć nad książkami, przygotowując się do egzaminów na studia w momencie, kiedy raz w miesiącu lądujecie w szpitalu z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, kolejnego zapalenia spojówki, lub funkcjonujecie jak naćpani z powodu silnych leków podtrzymujących Wasze widzenie?

   Nikt!

   A jednak lata lecą, a żyć trzeba!

   Uważam, że rozwiązaniem tej sytuacji, może być przygotowanie się na najgorsze. To może zabrzmieć dziwnie, bo kiedy sam chodziłem jeszcze do gimnazjum kpiłem z nauki alfabetu Brille’a, bo twierdziłem, że nigdy mi się on nie przyda. Rzeczywiście na dzień dzisiejszy potrafię czytać czarno druk, jednak wiem, że umiejętność korzystania z tego narzędzia, tak jak umiejętność bezwzrokowego pisania na komputerze mogłyby mi niejednokrotnie ułatwić życie.

   Błędne koło.

   Kreciki, które przez dłuższy okres swojego życia nie decydują się na podjecie się rehabilitacji przystosowującej do funkcjonowania w życiu prywatnym i zawodowym, jako osoba niewidoma, tracą coraz bardziej wzrok na męczeniu się z czynnościami życia codziennego. Przestają czytać i robić coś ponad to, czego wymaga egzystencja krowy. Tracą wiarę w sens swojego istnienia i swoje możliwości. Popadają w depresję, a niejednokrotnie także zaniedbują swój wygląd zewnętrzny i zdrowie. Mają również problem z tym, aby znaleźć miłość swojego życia, bo kto chciałby się związać z kimś, kto nie potrafi kochać samego siebie, kto jest zaniedbany i nieporadny?

   To sprawia, że ich choroby na tle nerwowym pogłębiają się, a oni mają kolejny argument ku temu, by nic ze sobą nie robić.  

   Finalnie otrzymujemy rencistę niepełnosprawnego w stopniu znacznym, niezdolnego do wykonywania pracy i życia społecznego.

   W czasie tych ostatnich warsztatów doszedłem do wniosku, że nie ma warunków życiowych, które mogą nam zapewnić sukces w przystosowaniu się do funkcjonowania społecznego. Poznałem ludzi, którzy nie mieli styczności ze szkołami dla dzieci niedowidzących, a mimo to ciężką pracą nauczyli się radzić sobie z życiem. Znam też ludzi, którzy po wieloletniej opiece ze strony specjalnych ośrodków, nie potrafią dalej zapewnić sobie dobrej egzystencji wykraczającej poza bazowaniem na zasiłku socjalnym.

   My, słabowidzący nieustannie musimy walczyć o samych siebie! Nikt tego za nas nie zrobi! Jesteśmy autonomiczną firmą i to my wyznaczamy szkolenia i działania, która wykreują w nas produkt tak skuteczny i interesujący dla świata, że będziemy wychwytywani w sferze zawodowej, czy towarzyskiej! I nasze problemy zdrowotne nie będą w tym odgrywały żadnej roli!

   Podsumowując:

     Zapierdalać Drogie Krety! Życie na Was czeka!

   Do następnego!


niedziela, 25 czerwca 2017

Filologia języka obego? Warto?



   Chciałbym Wam trochę opowiedzieć o kierunku studiów, którego pierwszy rok niedawno ukończyłem. Czym dla mnie jest filologia włoska i dla kogo może ona być dobrym rozwiązaniem na przyszłość?

   

   W październiku ubiegłego roku zacząłem studia licencjackie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie- Italianistykę. Wybrałem ten kierunek z  powodu warsztatów medialnych, jakie odbyłem dwa lata wcześniej we Włoszech. Po prostu spodobał mi się ten język, a ta uczelnia oferuje naukę włoskiego od podstaw.
Stwierdziłem, że nawet jeśli przerwę te studia, bo dostanę się np. na kierunek aktorski, to nie stracę tego roku, bo nauczę się języka. Co więcej będę miał bardziej skonkretyzowane wykształcenie humanistyczne, niż np. po dziennikarstwie.
Byłem zniechęcany do tego wyboru przez niektórych, którzy znali moją osobowość i twierdzili, że dla kogoś kto lubi ruch, dynamikę, a nie pracę stacjonarną, to może być męczarnia.

   W praktyce Ci ludzie się nie mylili. Przede wszystkim idąc na filologię trzeba liczyć się z tym, że:
   - nie posiada się tak bujnego życia studenckiego, jak na innych kierunkach studiów.
   - wymaga on systematycznej pracy.
   - musisz to kochać! Chcieć oglądać filmy, czytać artykuły, uczyć się na różne sposoby, aby jak najbardziej oswoić się z tym językiem.
   - filologia to przede wszystkim historia. Najczęściej historia literatury. W przypadku kultury włoskiej, widzę, że potrafi to ułatwić zrozumienie pewnych czynników rozwoju literatury na przestrzeni lat, ale nie spodziewajcie się, że w późniejszym okresie rozwoju zawodowego wykorzystacie tą wiedze.
   - musicie lubić przyswajanie literatury i być na to wrażliwi, aby móc później np. dobrze tłumaczyć teksty znanych poetów. Alternatywnie możecie zakręcić się wokół problemów językoznawczych, które nieraz są o wiele bardziej życiowe.
   - jeżeli masz problemy ze wzrokiem, to wiedz, ze czeka Cię tytanowa praca, aby być tak dobrym, jak inni. To nie tyczy się jedynie filologii. Twojemu mózgowi nie pomaga takie bodźce, jak tabliczki z napisami w obcym języku rozwieszone po pokoju, czy na ulicach. Musisz sam dostarczać mu więcej stymulatorów do tego, aby przyzwyczaił się do nowego „ojczystego” języka.

   Powiem Wam dodatkowo rzecz, którą usłyszałem na spotkaniu z doradcą zawodowym. To nie jest kierunek dla ludzi, którzy lubią jak się dzieje i chwytają w życiu wiele srok za ogon, nie chcąc być specjalistą tylko w jednym fachu. Filologia wymaga perfekcjonizmu. Dokładnego wyuczenia się zasad gramatycznych i mocnego trzymania się w pewnych schematach. Przez to min. mam problem z zaliczeniem pierwszego roku studiów ;)
Jest praca po tych studiach, jak po każdych innych. Języki to genialne narzędzia, a jeśli jeszcze ogarniacie strukturę gospodarczą danego kraju, to na spokojnie możecie z czasem znaleźć swoją nisze, pomysł na biznes itp.

   Mam nadzieję, że niektórych zainspiruję tym wpisem i czekam na Wasze komentarze, bo wiem, ze wśród osób z dysfunkcjami wzroku jest mnóstwo lingwistów oraz filologów.

   Do następnego!

piątek, 23 czerwca 2017

REAKTYWACJA! Bentornato!



   Czy jest tam kto?

   Ponad rok temu rozpocząłem tworzenie bloga, który okazał się strzałem w dziesiątkę! Znalazłem swoją niszę oraz odbiorców. Zacząłem wychodzić poza sfery znajomych i miałem okazję korespondować z jedną z moich czytelniczek. Niesamowite uczucie! A jednak zaprzestałem pisania.

   „Słabowidzący, DOBRZE MYŚLĄCY


   Ta nazwa dość mocno zobowiązuje. Po serii inspirujących wpisów opartych na moich doświadczeniach i ukazujących siłę w słabości oraz sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach rozpocząłem okres studiów i jak mogliście zauważyć w tamtym czasie o wiele mniej pisałem. Podzieliłem się z Wami moimi trudnymi początkami związanymi z dostosowaniem się do środowiska akademickiego, niekoniecznie przyjaznego osobom z dysfunkcjami.
  
   Doszedłem do wniosku, że przestaję być DOBRZE MYŚLĄCY, bo nie odnajdywałem się wielu sytuacjach, moja strategie radzenia sobie nawalały i nie czułem się tak silną osobą, jak wcześniej. Oto odpowiedź, czemu mnie tu nie było.

   Czemu teraz jestem?

   Uznałem, że ważnym jest poruszenie niektórych kwestii, z jakimi sam się zetknąłem:

   - Wytrwałość w osiąganiu celu.

   - Gdzie jest rozsądna granica pomiędzy odpowiedzialnym realizowaniem swoich decyzji, a zniewoleniem się niewłaściwymi?

   - Czym jest dla mnie filologia i czym może być dla słabowidzacego?

   - „Gdybym był na Twoim miejscu…” – wpływ rad ludzi nas otaczających.

   - Myślenie boli i wywołuje zakwasy.

   - Motywacja w najbliższych- ślepa uliczka.

   Będę stawiał więcej pytań i chciałbym, żebyś Ty, Drogi Czytelniku, pomógł mi w znalezieniu na nie odpowiedzi.  W duchu wierzę, ze nie jestem jedyną osobą, która boryka się z wyzwaniami, o których dorośli mówią z dystansem, jak o czymś, co jest błahe, ale mnie się wydaję, że problemy nas, młodych ludzi, dotyczące odnalezienia własnego miejsca na ziemi, pogłębiają się. Im więcej dróg, tym więcej pułapek. A paradoksalnie czasem najlepsze rozwiązanie jest w najprostszych środkach.

   Zapraszam was do ponownego śledzenia mojego bloga i ma nadzieję, że razem stworzymy kolejny interesujący rozdział Internetu ;)

   Do następnego!